Free Web Hosting | free host | Free Web Space | BlueHost Review
Akwarelki Hienza Osthoffa z początku dwudziestego wieku

Te piękne ilustracje możemy oglądać dzięki wspaniałomyślności Łukasza Pruskiego, który udostępnił nam miejsce na swoim dysku.

  • Kiedy westermani poili konie w strumieniu, spotkali sześciu Indian Kiowa z plemnienia wodza Tangui. Sam zdecydował się pozyskać ich przeciw Apaczom.

  • Winnetou natychmiast zorientował się, że zastawiono pułapkę i zawołał: - Wycofać się!

  • Po północy u Kiowów paliło się tylko jedno ognisko. Dzięki temu Old Shatterhandowi udało się zakraść do jeńców i przeciąć im więzy.

  • Zobaczywszy padającego Inczu-czunę Tanga podskoczył i chciał go oskalpować. Ale Old Shatterhand obronił wojownika.

  • Śliczna siostra Winnetou o imieniu Nszo-czi troskliwie pielęgnowała Old Shatterhanda. Winnetou pozwolił na to jedynie dlatego, że przeznaczył mu śmierć przy palu męczeństwa.

  • Old Shatterhand wybrał miejsce do walki pod wielkim cedrem. Tuż za nim płynął Inczu-czuma.

  • Młody westman wycelował spokojnie w kolano Tangui i trafił. Oszczerca na całe życie stracił władzę w nogach.

  • Po dwóch dobach napotkali czterech jeźdzców ubranych jak kowboje i uzbrojonych po zęby.

  • Na trawie leżeli Inczu-czuna i jego córka. Nszo-czi po raz ostatni otworzyła piękne oczy i wyszeptała: - Winnetou, pomścij mnie!

  • Wodza posadzono na jego mustangu, a wokół usypano kopiec ziemi, który obłożono kamieniami. Nszo-czi oparto o pień drzewa, wokół którego ustawiono podobny kamienny kopiec.

  • Old Shatterhand podszedł do Tangui. Kiedy jego synowie ujrzeli, kto się pojawił, przerazili się nie na żarty.

  • W wiosce Apaczów serdecznie powitano Old Shatterhanda. Radość myśliwego rownież była ogromna. Winnetou wrócił właśnie w rodzinne strony po bezskutecznym pościgu za Santerem.

  • Kiedy się miarka przebrała, Winnetou złapał największego krzykacza i po prostu wyrzucił go za okno.

  • Dragoni wyjawili, że przed dwoma dniami pewien mężczyzna, wyglądem przypominajacy Gibsona, wypytywał w forcie o różne sprawy.

  • W pobliżu Elm Creek ujrzeli Estancię del Caballero, zbudowane jak twierdza domostwo. Zamiast okien miało wąskie szpary strzelnicze.

  • Biały Bóbr wyszedł naprzeciw Old Death'a i zwyczajem białych podał mu na powitanie rękę. Dawno, dawno temu wypalił z nim bowiem fajkę pokoju.

  • Nad nimi stanął Winnetou na czele piećdziesięciu wojownikow. Widać było tylko błysk tomahawków walczących Indian. Nagle Winnetou zawołał: - Zostaliśmy oszukani!

  • Kiedy nasi przyjaciele stanęli przed bramą obozu, jeden z robotników, przekonany, że to spodziewani złoczynńcy strzelił prosto w pierś Old Death'a.

  • Gdy eksplodowała wieża wiertnicza, prawie cała dolina stanęła w płomieniach. Old Shatterhandowi udało się uratować, z ognia trzynastoletniego chłopca.

  • Old Firehand omówił z komendantem fortu, jakie należy podjąć środki ostrożności. Napad Ponków skończył się dla nich tragicznie. Wielu wojowników zginęło, wielu odniosło rany.

  • Winnetou i Old Shatterhand udali się do Cedar Creek. Dowiedzieli się, że w tym miejscu zatrzymał się handlarz, Braddon, który skupuje skóry.

  • Kiedy Old Shatterhand się ocknął, zobaczył, że i on, i Winnetou leżą spętani, a obok siedzi nieruchomo Santer - morderca Inczu-czuny i Nszo-czi.

  • Jemmy uderzył opryszka kolbą i powalił go na ziemię. Davy szybko się nachylił i błyskawicznie przeciął Wohkadehowi więzy.

  • Nagle z zarośli rozległ się czyjś głos, po chwili zaś ukazał się wysoki, jasnowłosy westman. Był to Old Shatterhand.

  • Szybko jak błyskawica Old Shatterhand rzucił się na wartownika i jednym uderzeniem pięci pozbawił go przytomności.

  • Towarzystwo popadło w jeszcze większą wesołość, kiedy Bob, mając chętkę na oposa, złapał skunksa. Murzyn musiał się potem rozebrac do naga i spędzić długie godziny w wodzie.

  • Winnetou pozostał, aby przekonać się, czy nie przybędą Upsarokowie. Zatrzymał przy sobie syna Łowców Niedzwiedzi, co młodego Martina napełniło prawdziwą dumą.

  • Czterej jeźdźcy weszli do wydrążonej przez siły natury jaskini. Na zewnatrz został Wohkadeh, który poczuł zapach obcych koni.

  • Dzięki strzępkom skóry wypluwanym przez Jemmy'ego, Old Shatterhand, gdy pożniej przybył do skalnego domu, nie stracił tropu.

  • Przed ich oczyma, na drugim brzegu rzeki, na stoku góry znajdowała się tarasowa piramida. Z niej własnie biły gęste źrodła. Natomiast kocioł czarownic mienił się wszystkimi kolorami tęczy.

  • Kiedy Silny Mokasyn oprzytomniał, runął do ucieczki. Wskoczył na konia, ale jednocześnie chwycił cugle mustanga, na którym siedział pan Baumann.

  • Hobble Frank bez namysłu wskoczył na konia Silnego Mustanga. Wywiązała się ostra walka.

  • Uwolniono Łowcę Niedźwiedzi. Wzruszony, objął Hobble Franka, potem ze łzami w oczach podszedł do syna, dziękował też Winnetou i Old Shatterhandowi.

  • Brinkley ukradł z maszynowni duże wiertło, zszedł po cichu na dno statku i przyłożył je do burty. Szybko wywiercil dwie dziury, przez które natychmiast zaczęła wdzierać się woda.

  • Następnego wieczoru Wielki i Mały Niedzwiedź dotarli do baraku drwali. Przestrzegali ich, że Czarny Tom wiezie dużo pieniędzy i poradzili, aby natychmiast przygaszono ogień.

  • Wielki Niedzwiedź i Missouri Blenter podkradli się do nieproszonych gości i podsłuchali rozmowę odpoczywających trampów.

  • Cornel pochwycił strzelbę i już, już miał uderzyć Blentera... Nie zdażył. Z zarośli wynurzył się ogromny cień i potężna pięść obaliła bandytę na ziemię.

  • Brinkley ze swoją bandą ruszył na miejsce, w którym planował napad. Obrońcy tylko na to czekali. W mrocznym, zadymionym tunelu rozegrały się straszliwe sceny.

  • Winnetou wraz z Old Firehandem podjechali pod obóz Utahów. Po chwili ujrzeli uciekających jeńców. Był to Old Shatterhand wraz z trzema towarzyszami.

  • Droll i Frank potrafili wykorzystać pierwsza nadarzajaca się okazję. Podkradli się bezszelestnie do przyjaciół i uwolnili ich kilkoma szybkimi cięciami noży.

  • Pośrodku jeziora leżała zielona wyspa, na której stała dziwna budowla, pochodząca z czasów, kiedy dzisiejsi Indianie nie wyparli jeszcze pierwotnych mieszkanców Ameryki.

  • Utahowie wraz z Timbabaczami wskoczyli na konie i pojechali do miejsca, gdzie usypano kamienny kopiec. - Usuncie kamienie, a zobaczycie wejście - polecił Timbabacz.

  • Wielki Wilk stracił równowagę i spadł. Stracił tych, którzy wspinali się za nim. Wszyscy runeli do wody i utonęli, jedynie Timbabacz się uratował.

  • Osiągnięto ugodę i wypalono fajkę pokoju. Wynikiem narady był wieczysty pokój miedzy Utahami, Nawahami i Timbabaczami.

  • Obok saloonu przejechała karawana wozów z polskimi osadnikami. Bandyci niezwłocznie postanowili, że pod osłoną nocy podkradną się do nich.

  • Buttler i Poller udali się na ranczo Fornera, tam właśnie przebywał przyrodni brat Buttlera, Grinley, zwany Królem Nafty.

  • Na najwyższej kondygnacji usadowili się Ka-Maku, Buttler i Poller. Wszyscy czekali na polepszenie pogody.

  • Grinley wystapił w roli bohaterskiego zbawcy i "uwolnił" Duncana i Baumgartena. Łatwowiernych jeńców nie zaniepokoiło nawet, że na dworze czekali już na nich Buttler i Poller.

  • Old Shatterhand i Winnetou podsłuchali rozmowę siedzących przy ognisku pięciu męzczyzn. I z niej się wszystkiego dowiedzieli.

  • - Niech Ka-Maku i wojownicy dowiedzą się, że z rancza Fornera do pueblo prowadzi wiele śladów. Ale stamtąd wyjechało tylko pięciu jeźdzców.

  • Na twarzach dwóch Nawahów widniały barwy wojenne. Grinley, spodziewając się wdzięczności, wymierzył i oddał dwa strzały. Indianin z orlim piórem padł martwy, drugi został zraniony.

  • Oczom Duncana i Baumgartena ukazła się kotlina z Naftowym Jeziorem, porośniętym po brzegach poteżnymi jodłami.

  • Z zasypanej kamieniami jaskini dały się słyszeć wołania o pomoc. Gdy westmani odsunęli kamienie, ujrzeli Duncana i Baumgartena, bladych ze strachu, ale całych i zdrowych.

  • Winnetou i Old Shatterhand podsłuchali rozmowę Indian i zapobiegli zwabieniu bladych twarzy w wąskie gardło Zimnej Wody.

  • Kiedy Mokaszi przekonał się, jak wielkie są siły wrogów, złożył broń. - Wielki Manitu jest przeciw nam. Nie chce, żebyśmy zwycieżyli.

  • Komiwojażer mylnie ocenił swoje szanse i przegrał sromotnie. Old Shatterhand za każdym razem celnie trafiał w sam środek tarczy.

  • Nagle szeryf, spojrzał w okno, ujrzał Indianina na wspaniałym mustangu. Winnetou krzyknął: - Niech podejdzie do mnie każdy, kto obraził mego brata!

  • Rost i Carpio natknęli się na samotnego Indianina. Powiedział, że jest przyjacielem Old Shatterhanda i że chce sprawić westmanowi niespodziankę. Istotnie, biały otrzymał kolbą cios w głowę.

  • Hatatitla podbiegł do swego pana, westman jak błyskawica wskoczył na mustanga i umknął do pobliskiego lasu, znikając Indianom z oczu.

  • - Szoszoni pałają żadzą zemsty. Ale Winnetou jest przyjacielem wszystkich Indian i pragnie umocnić pokój miedzy wszystkimi plemionami.

  • kiedy walka się rozpoczęła, wszyscy pospieszyli sledzić jej przebieg. Stających do pojedynku przywiązywano do drzewa w sposób, zostawiający im pełną swobodę rąk i górnej połowy ciała.

  • Ostrze ominęło Old Shatterhanda mniej więcej o metr. Po raz drugi tomahawek Peteha także nie trafił, tyle, że z drugiego boku.

  • Old Shatterhand szukał Carpio. Dopiero po chwili zorientował się, że brakuje także Cornera, Shepparda, Eggly'ego i starego Lachnera. Uciekli, korzystając z okazji.

  • Gdy Winnetou zobaczył Old Shatterhanda, natychmiast zawrócił. Wręczył mu rusznicę na niedzwiedzie i sztucer Henry'ego, które dotychczas miał przy sobie wraz ze swoją srebrną strzelbą.

  • Przyjaciele nadjechali w chwili, w której Pedlar usiłował odebrać Lachnerowi przekaz pieniężny i zmusić go i jego bratanka do wypł"ukiwania złota w lodowatej wodzie.

  • Dzwudziestego czwartego grudnia wszystkich wzruszyła i zachwyciła pięknie przystrojona choinka. Na życzenie umierającego ulubioną kolędę Old Shatterhanda.

  • Portret Apacza w wojennych barwach.

  • Klekih-petra przedstawił ich zgromadzonym wokół męzczyznom. Winnetou obejrzał dokładnie niedźwiedzia i zapytał: - Kto zabił to zwierze nożem? - Ja - odpowiedział Old Shatterhand.

  • Niedaleko miejsca, w którym graniczą trzy połnocnoamerykańskie stany: Dakota, Nebraska i Wyoming, jechało dwóch męzczyzn.

  • "Dogfish", jeden z najpoteżniejszych parostatków pasażerskich i drobnicowych, płynął właśnie po wodach rzeki Arkansas, największego dopływu Missisipi.

  • W pobliżu Tucson, niegdyś stolicy stanu Arizona, stał dom misyjny San Xavier de Bac. Pewnego pięknego kwietniowego poranka przy drewnianych stołach przed wyszynkiem zasiadło dwudziestu męzczyzn. Ich wygląd mógłby każdego przestraszyć.

  • No i to by było na tyle. Żyli długo i szczęśliwie. Koniec.

    powieść